Powrót       Poprzedni       Następny       Wyślij       Wydruk
 Wesołe państewko

Wesołe państewko

 

Rozprawka pt.: „Dlaczego kocham mój kraj?”

 

Jest wiele przyczyn, dla których nie zamieniłbym Polski na inny kraj. Te bardziej osobiste zachowam dla siebie. Te oczywiste opiszę szerzej.

 

1) Wesoły kraj.

Polska jest krajem gdzie działa najwięcej kabaretów. Życie tutaj dostarcza bowiem niezliczonej ilości tematów na dowcip i satyrę. Największy i najsłynniejszy kabaret III RP stworzyli jednak posłowie na ulicy Wiejskiej w Warszawie. Jest to kabaret z wieloletnią tradycją, bogaty w indywidualności, oferujący nieprzerwaną rozrywkę w każdy powszedni dzień. Dlatego jest również najdroższym kabaretem. Na jego utrzymanie składa się cały naród. Jest to również dowód na wyjątkowe poczucie humoru Polaków. Godzą o­ni się płacić za to, że kpi się z nich przez cały czas.

 

2) Kraj kontrastów.

W Polsce z przełomu XX i XXI wieku doświadczamy tej cudownej przemiany kraju zacofanego gospodarczo w kraj rozwijający się. Obserwujemy naocznie przekształcanie się systemu realnego socjalizmu w nierealny kapitalizm. Nierealny, bo już nawet Marks i Engels odkryli, że dla istnienia kapitalizmu niezbędny jest kapitał, a tego akurat w Polsce brakuje.

Prezydent Wałęsa chciał budować drugą Japonię, a nie udało mu się położyć nawet dachu na III Rzeczypospolitej. W pewnym sensie byliśmy nawet bardzo blisko Japończyków. Japonia jest mistrzem miniaturyzacji. W tej dziedzinie mogliśmy z nimi konkurować bo tak małego, międzynarodowego portu lotniczego jaki był w Warszawie pod koniec XX wieku to nawet Japończycy nie potrafili wybudować.

W kraju, który wydał na świat Papieża i gdzie 90% obywateli deklaruje przynależność do kościoła katolickiego, większość z nich nie zna na pamięć 10-ciu przykazań kościelnych, nie mówiąc już o ich przestrzeganiu.

Politycy bez żenady wciskają się w majtki kobiet wałkując bez umiaru temat aborcji. Skrzętnie natomiast omijają tematy gospodarcze w obawie przed kompromitacją. „Majstrują” jednak zawzięcie przy obu tematach. Efekty bywają jednak często poronione.

 

3) Kraina twórczości.

Mamy w Polsce kilku wybitnych artystów, których dzieła i twórczość rozsławiły nasz kraj na całym świecie. Jednak mamy też rzeszę prawie anonimowych twórców, którzy w pocie czoła spłodzili kilka tysięcy przepisów. Tylko wrodzona skromność rodaków spowodowała, że dzieła te są w większości tworzone „do szuflady”.

Absurdalność naszego prawa sięgnęła już zenitu. Ustawy podatkowe „udoskonalane” były już kilkadziesiąt razy, a im bardziej są „poprawiane”, tym mniej można je zrozumieć.

Co roku wydawanych jest przez urzędników kilkadziesiąt tysięcy różnych decyzji, zarządzeń, postanowień, na które zużywa się tony papieru. Większość z nich trafia w końcu do kosza.

 

4) Prawa są dla wszystkich.

Równość wobec prawa gwarantuje nam Konstytucja. Niektórzy jednak mówią, że są „równi” i „równiejsi”. To jest oczywista złośliwość i sarkazm tych, których dosięgła ręka sprawiedliwości. Zapewne straż miejska w Stolicy zastosowała jedynie upomnienie byłemu marszałkowi Sejmu i darowała mandat za parkowanie na miejscu przeznaczonym dla inwalidy z czystej sympatii i altruizmu.[1] To również czysty przypadek, że kłusownicy odławiający ryby z państwowych rzek i jezior dostają grzywny po kilkaset złotych a człowiek, który z głodu ukradł chleb siedzi za ten czyn w więzieniu. Pewnie nie znał nikogo z sądu i prokuratury

Zastanawiające jest też dlaczego niektórzy posłowie zaciągnęli potężne zobowiązania i ich nie spłacają bo chroni ich immunitet, a człowiekowi pokrzywdzonemu np. przez urząd skarbowy sprzedaje się na licytacji dom i cały majątek zanim zdąży uzyskać uniewinnienie?

 

5) Swobodna przestrzeń.

Wolność jest błogosławieństwem. Tę również gwarantuje nam Konstytucja jednakże jej nadużywanie nie zawsze pozostaje w zgodzie z samą Konstytucją. Korzystanie z wolności i swobody nie może ograniczać praw innych ludzi. Tymczasem nikt prawie nie reaguje na hałaśliwe hordy młodzieży przetaczające się po miastach, budzące strach i grozę spokojnych mieszkańców. No cóż – domagaliśmy się wolności i równouprawnienia dla wszystkich.

W zakresie stosowania prawa panuje bardzo duża swoboda interpretacji. Jest to niewątpliwie przejaw wysoko rozwiniętej demokracji bowiem każdy może interpretować prawo tak, jak mu jest wygodnie. Byleby urzędnicy mieli pracę i coś tam jeszcze „na boku”.

Powszechne wśród Polaków jest mniemanie: „Co złego to nie ja”. Polacy bardzo chętnie krytykują swoich sąsiadów, urzędników i polityków, ale o sobie są skłonni mówić wyłącznie pozytywne rzeczy. Jest to zapewne przejaw demokracji, iż możemy każdemu patrzeć na ręce i wytykać błędy. Gdy ktoś inny czegoś nie dopatrzy mówimy zaraz „zaniedbanie” a jak nam coś nie wyjdzie to tylko „pomyłka”. Ta ciekawa gra słów nie zawsze jest rozumiana np. przez obcokrajowców.

W poprzednich wyborach parlamentarnych mieliśmy kilka frakcji politycznych z przymiotnikiem „chrześcijański” w nazwie lub z jego odmianą. W trakcie wyborów niektóre plakaty tych partii zakryły wcześniej rozwieszone i aktualne klepsydry zmarłych niedawno ludzi, też chrześcijan.

 

6) Obowiązki mamy wszyscy.

To, że każdy prywatny przedsiębiorca kończy często pracę o 20-tej przestało już dawno dziwić. Dziwne jest natomiast to, że 30 minut przed 15-tą niewiele można załatwić w urzędzie. O tej porze panuje tam stan pewnej euforii i uniesienia związany z nadchodzącym końcem pracy. Jest to na tyle silne przeżycie emocjonalne, że większość ludzi pracujących w urzędzie nie umie się już skupić nawet pół godziny przed 15-tą!

Niezwykle obowiązkowi są też policjanci. Bardzo skrupulatnie potrafią obić przypadkowego obywatela bo wygląda o­n podejrzanie. Zdarza się też im zastrzelić człowieka od czasu do czasu w ramach prewencji. Jest to naukowo uzasadnione. Zgodnie z prawami statystyki w końcu zastrzelą też i prawdziwego przestępcę a o to przecież wszystkim chodzi.

Bardzo obowiązkowi są też niektórzy posłowie. Mogą padać na nos, spać na stojąco, ale na obrady Sejmu przyjdą. Czasem tylko zdarzy się im zdrzemnąć podczas głosowania. Są jednak obecni i gotowi reprezentować swoich ukochanych wyborców. Za nieobecność mają obcinane diety poselskie.

 

7) Wiara krzepi – jutro będzie lepiej.

Niezwykłe jest w polskiej polityce ostatniej dekady, że niewierząca większość parlamentarna karze Polakom wierzyć w cuda! Dowodem na to są plany gospodarcze, które oferują nam kolejne rządy i naiwna wiara (?), że jutro będzie lepiej.

Przy okazji każdych kolejnych wyborów do Sejmu i Senatu wierzymy, że będzie lepiej. Ta wiara jest w nas głęboko zakorzeniona. W końcu ludzi wierzących jest W Polsce większość! Cecha ta niejako mechanicznie przenoszona jest na politykę. Wystarczy elokwentny, dobrze ubrany Polak aby znakomita większość uwierzyła, że jemu akurat uda się dokonać korzystnych dla nas zmian. Fakt ten jest skrzętnie wykorzystywany przez polityków manipulujących naszą naiwną wiarą w lepszą przyszłość. Ale trudno wymagać od człowieka samodzielnego myślenia i działania po 40 latach wykonywania pracy pod dyktando tych „co wiedzą lepiej”. W nas ciągle jeszcze tkwi „homo sovieticus”.

 

 

Turek dn. 15.10.2005 r.



[1] Chronił go wtedy jeszcze immunitet, ale tylko kilka dni. Mandat mógł poczekać.